„Tańcowała igła z nitką.
Igła – ładnie, nitka – brzydko…”
Tak zaczęła się „potańcówka” w wierszu jednego z poetów tworzących poezję dla dzieci. O owej zabawie wiedzą wszystko ci uczniowie, którzy od czasu do czasu odwiedzają bibliotekę szkolną.
A ja nie o tym wydarzeniu chcę napisać. Ale igła i nitka mają z nim wiele wspólnego. Przynajmniej w … przygotowaniach do niego. O czym mowa? Tak, tak! Domyśliliście się pewnie? To zabawa karnawałowa.
Igła z nitką wiele się napracowały, szyjąc balowe kreacje. Wśród tancerzy pojawili się bowiem zarówno bohaterowie znanych filmów, jak i postaci rodem z bajek i baśni, zamkniętych na kolorowych stronicach dziecięcego księgozbioru naszej biblioteki.
Bawili się zgodnie Batman, śmierć-kostucha, tancerki w maskach.
Były też piękne księżniczki w sukniach od znanych projektantów mody (nazwisk oraz adresów salonów nie podaję, by nie być posądzoną o czerpanie korzyści materialnych z reklamy zamieszczanej na niniejszej stronie). Wygląda na to, że w tym sezonie modny jest intensywny kolor niebieski.
Większość uczestniczek zabawy „postawiła” jednak na wieczorową elegancję. Dziewczynki miały na sobie sukienki w pastelowych kolorach. Nie zabrakło efektownej biżuterii.
Bawiły się doskonale, nawet jeśli u ich boku nie pojawił się żaden przystojny królewicz z bajki.
Chłopcy wybrali wygodę w sportowym stylu. Nawet ich rozumiem. Nie sposób przecież biegać, przewracać się, czy też wykonywać dziwacznych figur współczesnych tańców w … garniturze.
Od każdej reguły jest jednak wyjątek. Pojawił się na zabawie prawdziwy mężczyzna. Tak, tak. Miał na sobie smoking, białą koszulę, no i muchę (taką, że… „mucha nie siada, ani żadne inne owady”). Urzekł swoim wyglądem wszystkie dziewczynki i panie, mimo, że ledwie … trzymał się na nogach.
Wiek tancerza nie jest znany redakcji, ale wszystko wskazywało na to, że był młodszy od wszystkich bawiących się na sali i popijał grysik z butelki.
Cóż się długo rozpisywać? Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że wszystko, co dobre szybko się kończy. Tak też było z naszą zabawą. Pozostał po niej tylko obłoczek perfum na szkolnych korytarzach, kolorowe kawałki bibuły i (na szczęście) wspomnienia.
A następny karnawał aż za rok. Trochę szkoda.
tekst:Anita Wolicka
zdjęcia: Marzena Marut