Wielkie, nie mroczne zamczysko.
Sprytne, przebiegłe kocisko.
Kilka przepiórek bez piórek,
Z niebieskiej folii sadzawka,
Niewielkie drzewko i trawka,
Jaś – młynarzowa pociecha,
Co miała strasznego pecha,
Uboga, dobra chłopczyna.
Tak bajka ta się zaczyna.
Przechodźmy do sedna sprawy,
Bo wcale nie dla zabawy,
Czwartoklasiści nasi mali
Wraz z panią Teresą Dąbal
Spektakl ten wystawili.
Dobrze, dobrze. Koniec rymowania.
Przechodzę do opisywania.
A więc, moi mili,
szkoda żeście tam nie byli.
Świetnie, że na mikołajki
starsi młodszym przedstawiają bajki.
O kurczę!, A może: o przepiórko!
Znowu wszystko w rym samo chce się składać!
Ładnie było, nie ma co gadać!
Tak, tak. Jasiek (w tej roli Dawid Dąbal) ubogi był, ale miał dobre serce. No i śliczne oczęta, którymi czarował wszystkich oglądających.
Kot w butach (Robert Bernat), jak to kot, chodził swoimi ścieżkami, załatwiając przy okazji interesy swojego pana. A sprytny był za dwóch i miał „koci pazur”. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych.
Surowiec uległ jego wpływowi i zamienił się najpierw w nieco „stygrysiałego” lwa, a potem w przerośniętą mysz – olbrzymkę. Ważne, że w ten sposób zamczysko czarownika, stało się własnością nieświadomego niczego Jaśka.
O niczym nie zapomniało kocisko.
Zadbało więc nawet o to,
By na koniec bajki
Było weselisko.
Pokochał Jasiek Zosieńkę,
Co cudną miała sukienkę.
Do tego była królewną,
Tak delikatną i zwiewną,
Jak drobny niebieski kwiatek.
I powiem wam na dodatek,
Że „na dworze dziadka króla
Kot w butach wnuczęta lula”.
A dziwne to kocisko od tego lulania
Wygląda jak „superniania”.
W dodatku dworzanie królewskiej córki
Obcięli ostre kocie pazurki.
Z tej bajki morał taki
(Pamiętajcie go dzieciaki!):
„Niźli ziemię, niźli stroje,
niżeli wór złota
lepiej dostać przyjaciela,
choćby tylko … kota.”
Tak więc na kolejne czekamy przedstawienie. Wszak aktorski talent w wysokiej jest cenie.