I znowu są dymy (dosłownie), my wśród nich tańczymy.

To przecież szkolna zabawa karnawałowa. Wśród migocących dyskotekowych świateł uczniowie, których czasami trudno rozpoznać bawią się znakomicie. Pojawiają się więc koła, węże, korowody przedszkolaków. Nie brakuje również miłośników tańca współczesnego. Widziałam również takich, którzy wyglądali jak trenujący zawodnicy karate.

Niemniej zarówno zwolennicy tańców standardowych, jak i współczesnych, wyglądali na szczęśliwych. Nie brakowało uśmiechów i zmęczenia na ich twarzach, co może świadczyć wyłącznie o tym, że zabawa była udana. I tylko trochę żal, że musiała się skończyć.
A może by tak organizować w szkole dyskoteki zamiast niektórych lekcji? Pewnie zaangażowanie większości uczniów znacznie by wzrosło. A i przez rok szkolny można byłoby przejść tanecznym krokiem… I czyż nie o to chodzi, by prowadzić jak najwięcej zajęć metodami aktywizującymi uczniów? A przecież od dawna wiadomo, że taniec łagodzi obyczaje. Problemów wychowawczych więc w naszej szkole pewnie wtedy dałoby się całkowicie uniknąć.
Tekst: Anita Wolicka