Jesień to jest pora taka, kiedy „maluch” zmienia się w pierwszaka. Ale nim się to na dobre stanie, musi się odbyć „pasowanie”. Nie wiem dlaczego ten szkolny wyraz ma w sobie „pas”. Starszym uczniom kojarzy się on poprawnie z paskiem na świadectwie dla najlepszych. Ci nieco słabsi woleliby pewnie wcale go nie znać z przyczyn wiadomych, chociaż nieprzyjemnych, które w tym tekście należy pominąć, aby maluchy nie wpadły w szkolną depresję.
W każdym razie na szkolnej sali gimnastycznej pojawili się pierwszacy wraz z rodzicami i wychowawczynią – panią Moniką Michalską. Wyglądali pięknie w galowych strojach. Na głowach mieli żółte lub niebieskie czapeczki żakowskie. I niestety, jak to w życiu – przyszło im zdać trudny egzamin. W dodatku na oczach widowni.
Przyznać muszę, że część artystyczna okazała się dobrze zdanym egzaminem. Było i coś na wesoło, i wiele odważnie zaśpiewanych piosenek, ale też znalazły się teksty smutne, wręcz nostalgiczne. Przejmująco chwytała wszystkich oglądających za serca Ola Szukalska, recytując wiersz o wymownym tytule „Pożegnanie z Misiem”.

W krótkich scenkach pierwszacy przedstawili życie szkolne. Dwie uczennice zagrały panie dyrektor martwiące się o to, czy maluchy dadzą sobie radę w szkole. Pojawiła się też szkolna pani woźna tyleż sympatyczna, co i groźna robiąca dosłownie i w przenośni porządek w szkole. Tę rolę z rozmachem i przejęciem odegrała Monika Wolak.

Był też uczeń, który dzielnie pisał i wywijał ogromną kredą, którą ledwie mógł utrzymać.

Po uroczystym ślubowaniu pierwszoklasistów pani dyrektor Bożena Sałęga wielkim ołówkiem, niby czarodziejską różdżką, zamieniła ich w prawdziwych uczniów. Aby tego momentu nie zapomnieli, otrzymali pamiątkowe dyplomy.

Wszyscy byli uśmiechnięci i dumni. Hasło „Wesoła szkoła pierwszaka”, jakie ich pani wychowawczyni umieściła na dekoracji wraz z przygarniającą do siebie uczniów książką, okazało się trafione. Książka i szkoła wpuściły pierwszaków w swoje progi, powitała ich klasa druga. Wiele dobrego życzyła pani dyrektor. A to czy te życzenia się spełnią zależy już od ich samych.
I ja też przyłączam się do tych życzeń. Obyście nigdy nie czuli ciężaru ogromnej kredy w ręku, ani potężnego ołówka na ramieniu. One są po to, aby pomagać Wam zapisywać myśli i rozwiązywać problemy. A nauka niech będzie przyjemnością i zabawą, odkrywaniem tego, co Wam nieznane. Gwarantuję, że jeśli przyłożycie się do niej tak jak do przygotowania uroczystości pasowania, to szkoła będzie wesoła taka dla każdego ucznia, a nie tylko dla pierwszaka.
Tekst: Anita Wolicka